o mnie

czwartek, 3 marca 2016

Ylvis

 
 
Jeśli chodzi o programy telewizyjne, to dużą uwagę Polaków przyciąga teraz Ylvis. Jest to program utworzony przed dwóch braci komików. Bracia sami wymyślają scenariusz i dobrze się przy tym bawiąc zarabiają pieniążki. Program jest bardzo luzacki, tam konkursy i śmieszne scenki, a także wywiady ze znanymi osobistościami.
 
Oprócz tego, bracia też nagrywają filmiki z ukryta kamera, np. w windzie, bankomacie, czy w poczekalni u dentysty. Udając radio lub automatycz sekretarkę, robią sobie kawały, wywołując zaskoczenie, śmiech, a czasem także irytację u ludzi, którzy zostają wkręceni.

Bård i Vegar urodzili się w Norwegii i są norweskiego pochodzenia, ale przez pewien czas - będąc jeszcze dziećmi - mieszkali w Afryce, gdzie ich ojciec pracował jako inżynier. Bracia już od najmłodszych lat interesowali się muzyką i śpiewem, potrafią też grać na różnych instrumentach. W 2013 roku zyskali sławę dzięki piosence THE FOX ( WHAT DOES THE FOX SAY?). Czyli w wolnym tłumaczeniu… co mówi lis. Piosenka stała się prawdziwym hitem nie tylko w Norwegii, ale i na świecie. Wideo z piosenka na youtubie obejrzało 570 milionów osób. W efekcie kobiety robiły na drutach czapki i swetry z napisem „What does the fox say?" oraz ze zdjęciem lisa.

Program „I kveld med. Ylvis"(Pl: wieczór z Ylvis) ma grupę widzów od 10-u do 50-u lat. Oglądalność jednak zaczęła ostatnio znacznie spadać, a bracia zastanawiali się nawet czy nie zrobić przerwy. Dodatkowo mają oni jeszcze inne zajętości, gdyż pracują nad innymi projektami i zleceniami. Udali się też ostatnio w podróż biznesową do USA. Wszystko to sprawiło, że zaczęło im brakować czasu na tworzenie programu. Dlatego postanowili coś z tym zrobić i znaleźć jakiś zastępców na czas swojej nieobecności. Szwagier Bårda zaproponował Polaków, bo jak stwierdził ma dobre doświadczenie z tą nacją. Tak więc bracia udali się do Polski, gdzie przeprowadzili audytorium i wybrali trzech mężczyzn, którzy maja ich przypominać (sprawa dyskusyjna), i którzy im najbardziej przypadli do gustu.

Jeden z chłopaków nie zna zupełnie języka angielskiego, drugi jest policjantem, a trzeci, Danaris, chyba jest aktorem. Chłopcom zostały nadane imiona Bårdek, Vegek i Callek, a następnie zostali poinstruowani jak maja się zachowywać. Dalsza nauka obejmowała nawet naukę tańca z choreografem. Jednym z zadań było odgadywanie co dane słowo znaczy po polsku, np. co znaczy słowo pielucha (bleie). Polakom podobało się w Norwegii, a program z ich udziałem pobił wszystkie rekordy oglądalności „I kveld med Ylvis”. Gdzie Norweg nie może, tam Polak pomożeJ