o mnie

środa, 13 lipca 2016

Wakacyjny post dla kierowcow


W Norwegii za przekroczenie ledwie 5 km/h obowiązuje kara 600 kr, z kolei przekroczenie 10 km/h to kara w wysokości 1600 kr, a przekroczenie 15 km/h to 2900 kr kary. Dużo? Cóż, jeśli pojedziesz z prędkością 54 km/h na terenie ograniczonym do 30 km, to będziesz musiał/musiała zapłacić (uwaga!) 6500 kr kary, a gdy pojedziesz 56 km/h, to po prostu stracisz prawko.

Na drogach policja często robi kontrole, podczas których sprawdza prędkość z jaką jeżdżą kierowcy. Trzeba jeździć tak, jak znaki nakazują. W wielu miejscach są też automatyczne kontrole prędkości. A oprócz policji funkcjonuje też tzw „Bil tilsynet”, który jest uprawniony do zatrzymania pojazdu i dokładnego sprawdzenia stanu technicznego samochodu, papierów, prawa jazdy, etc. Przekroczenie prędkości, jak i jazda pod wpływem alkoholu, albo środków odurzających może spowodować dużą karę pieniężna, a nawet utratę prawka.

Co więcej, tutaj również osoby siedzące w domu lub po prostu idące chodnikiem często sięgają po telefon, by zgłosić szybką, czy też niewłaściwą jazdę. Tego właśnie doświadczyła nasza pewna znajoma, kobieta dobrze po 60-tce, która odebrała swoje koleżanki z promu, po czym do przebycia miały około 30 km drogi. Znajoma zawsze jeździła ostrożnie, a teraz, mając dawno niewidziane znajome za pasażerki, jechała jeszcze wolniej, by pokazać im okolice i na spokojnie pogadać o wszystkim co się wydarzyło w ich życiu w ostatnimi czasie. Kobiety śmiały się całą drogę, a znajoma jechała wolniej niż zwykle, by było bezpieczniej, ale odwracając głowę w kierunku znajomych kierownica też jej trochę skręcała na prawo i lewo. Zauważyło to kilka osób i zaniepokojone zgłosiły swoje obserwacje na policję. Efekt był taki, że po przejechaniu pewnego odcinka drogi, wyprzedziła je policja na sygnale i zatrzymała, a nasza znajoma została poddana testowi na alkohol. Cała historia dobrze się skończyła, znajoma została pouczona o sposobie jazdy, a kobiety teraz to już dopiero miały o czym gadać.

Inna sprawa to norweska młodzież, co niektórzy chłopcy są w posiadaniu swojego pierwszego prawka ledwie przez około 2 tygodnie, tj. do czasu aż przewiozą swoje koleżanki z piskiem opon, z dumą przekraczając dozwoloną prędkość.

Niedawno podawano w wiadomościach, że pewien mężczyzna zawiózł dziecko do szkoły pod wpływem alkoholu. Facet stracił prawko na 6 miesięcy, dostał 36 dni więzienia i dodatkowo 60 tysięcy koron kary pieniężnej.

Tutaj nawet wóz policyjny zatrzymuje się gdy tylko dochodzę do przejścia dla pieszych. Ja lekko kiwnę głową w kierunku kierowcy i spokojnie przechodzę sobie przez jezdnie. Jest taki przepis, który nakazuje kierowcy przepuszczanie pieszych na przejściach. Jeżeli ktoś rowerem próbuje przejechać przez przejście, to nie musisz się już zatrzymać. Jakie fajne uczucie kiedy człowiek zbliża się do pasów, a tam już samochody się zatrzymują. Czuję się wtedy szanowanym użytkownikiem ruchu, mino iż to tylko nogi mnie prowadzą, a nie kółka jakiegoś super auta, co to jego kierowca zawsze ma kiepski czas i pierwszeństwo.

Co innego w Polsce oczywiście. Gdy dawniej jeździliśmy samochodem w Polsce, to mąż zatrzymywał się na pasach, a przechodnie stali jak wryci, ani rusz nie chcieli przejść, wręcz musieliśmy im na migi pokazywać by przechodzili. Mąż mówi „no idź, na co czekasz”, a ja mu na to, że teraz przejdzie, a później będzie chciał to powtórzyć i może się to dla niego źle skończyć. Człowiek na pasach potrącony przez samochód nie ma szans, nawet jeżeli to on ma rację. Moja siostra w swoje urodzinki przechodziła na pasach w drodze do ciastkarni, gdzie chciała sobie kupić torcik z tej okazji. To zdarzenie miało miejsce w małym miasteczku na rynku, gdzie była kostka brukowa i znaczne ograniczenie prędkości. Proszę sobie wyobrazić, że kobieta jadąca samochodem potrąciła ją na pasach i pojechała dalej! Siostra nie dała rady uciec, bo przechodząc na pasach zupełnie nie spodziewała się takiej sytuacji. Muszę się przyznać, że ja sama na polskich pasach nie czuję się bezpieczna, a szkoda, bo one właśnie są dla naszego bezpieczeństwa. Przecież w dzisiejszych czasach samochód może mieć praktycznie każdy, a przy takim natężeniu ruchu drogowego tym bardziej potrzebne są bezpieczne przepisy i ochrona słabych trafikantów. Są tacy piraci drogowi co to nie mają w zwyczaju zatrzymywania się na pasach, ale i oni pewnie mają syna/córkę, siostrzenicę/bratanka, matkę/ojca, siostrę/brata, babcie/dziadka, czy też doczekali się wnuków, co to od czasu do czasu muszą skorzystać z przejścia dla pieszych.

W pewnym mieście w Polsce potrącono 7-letniego chłopca na pasach. Chłopiec przechodził prawidłowo. Po tym zdarzeniu ludzie zaczęli manifestować i wstrzymali ruch w tym miejscu na 15 minut, by wyrazić swoje niezadowolenie co do słabego oznakowania przejścia. Dla kierowcy kwestia zatrzymania się na pasach to może jakieś 30 sekund, a dla pieszego może spowodować trwale uszczerbki na zdrowiu, a w najgorszym wypadku pozbawić go nawet życia. Chyba prawie każdy z nas zna kogoś kto został poszkodowany w wypadku.

Niestety, tak to już jest, że nawet na pasach przechodzień nie może czuć się bezpieczny. Przejdzie nie po pasach – wiadomo, to niebezpieczne, przejdzie na pasach – o dziwo, też gwarancji nie ma. Można się wkurzyć i powiedzieć jak Emil z Lønneberga, gdy ojciec nie pozwalał mu na wodę z cukrem (oranżadę), bo nie miał kasy, a jak sobie zarobił, to też go zwyzywał. To Emil się wkurzył i mówi: „to kiedy w końcu będę mógł kupić i wypić cukrowy likier!?” Tak wiec i ja pytam się dlaczego nie można czuć się w Polsce na pasach bezpiecznie?

Dlatego właśnie cieszę się, że coraz częściej używa się kamer w samochodach, by udokumentować niewłaściwą jazdę, tzw. jazdę na wariata (jakby samochód i prawko kradzione było). Jak widzę dwa TIR-y jadące obok siebie długi czas niby dla zabawy, to mnie krew zalewa. Czy od zawodowych kierowców nie wymaga się większej kultury jazdy, czy dokładniejszej nauki jazdy? Naprawdę, nie mogę się doczekać kiedy to wariactwo się skończy. Widzę też, że filmiki na youtube przedstawiające „brawurową” jazdę tirowców są teraz bardzo popularne, zwłaszcza z krajów byłego ZSRR. I nie dziwi mnie to, bo kilkakrotnie Ojciec przyjeżdżał po mnie do Warszawy i jadąc nocą czasem tak się napatrzyliśmy na te niektóre TIR- y ze wschodu, że zjeżdżaliśmy na mniejsze drogi, by było bezpieczniej. To już kilka lat temu, ale w pamięci się zapisało.

Moja koleżanka też tak miała, że jechała małym samochodem w terenie zabudowanym 50 km/h, a z tyłu ciężarówka siedzi jej na ogonie i pogania.  Nie ma co, wrażenie jak z przystawionym pistoletem do głowy, w końcu i ty przyspieszasz, bo boisz się o swoje bezpieczeństwo, z ciężarówką nie masz szans.

Kiedy jestem w Polsce, to jeżdżę starym samochodem i jakby mi nie odpalił na światłach, to najbardziej się boję reakcji innych kierowców, tj. stukania, trąbienia, czy wyprzedzania za wszelką cenę.

Na szczęście w niektórych kwestiach na polskich drogach widać jakieś pozytywne zmiany. Kilkanaście lat temu polskie drogi były w opłakanym stanie, straszne koleiny, a teraz, od kiedy Polska weszła do UE dużo się zmieniło, są obwodnice, znacznie lepsze drogi, ale i samochodów jest też coraz więcej. Teraz to już raczej każdy musi sam zdać też egzaminy na prawko, a za moich czasów, jak ja zdawałam, to rożnie było.

Kiedyś mąż prawie zesłupiał jadąc samochodem, więc pytam się co się stało. A on na to, że prywatny samochód wyprzedził policję na sygnale. Nigdy tego na żywo wcześniej nie widział, tylko w TV na amerykańskich filmach.

Mąż się dziwi jak łatwo się stawia drogi w Polsce: piach i asfalt, a w Norwegii trzeba najpierw trochę skał wysadzić, potem rozwalić skały na mniejsze , wyrównać. Dlatego drogi w Polsce po zimie są bardzo zniszczone, popękany asfalt, małe dziury.

Według danych z trygg trafikk (bezpieczna jazda) Norwegia, Szwecja i Finlandia są jednymi z najbezpieczniejszych krajów pod względem poruszania się po drogach. Zaś Polska, Litwa i Grecja to te z najbardziej niebezpiecznych państw.

Dlaczego norweskie drogi są tak bezpieczne? Powodów może być kilka, jak na przykład znaczne ograniczenie prędkości, wysokie mandaty, ale też mentalność - Norwegowie lubią przestrzegać przepisów, czego o Polakach raczej powiedzieć nie można.

Za nieprzepuszczanie na pasach jest kara. I tłumaczenie, że było ciemno, deszcz padał, a przechodzień był na czarno ubrany - na nic się tutaj zda. Potrącenie kogoś na pasach, to 6 miesięcy bez prawka i kara w wysokości 8-9 tysięcy koron. Za wymuszanie na policji próbę łapówki, namawianie na lewiznę również przysługuje kara.

W Norwegii ograniczenie prędkości obowiązuje do 80 km/h. Na terenie zabudowanym normalna prędkość to 50 km/h, a na osiedlach do 30 km/h.

Polskie prawo jazdy jest ważne w Norwegii, a przepisy i kary w Norwegii obowiązują również obcokrajowców, i to na tej samej zasadzie co Norwegów. Mandaty zostają wysyłane do Polski.

Kierowco bądź przezorny, życzę Ci szerokiej drogi i bezpiecznej jazdy.