o mnie

piątek, 16 września 2016

Leki z apteki- wspomnienie z wakacji


 
Mamy więcej leków, lecz mniej zdrowia (paradoks naszych czasów Dalai Lama).

 To co przykuło moją uwagę w polskiej tv, to ogromna ilość reklam leków. Patrząc na te reklamy wydawać by się mogło, że lek jest dobry na wszystko - taki lek na całe zło. W Polsce kiedy boli, to od razu do apteki, a w Norwegii jak boli, to wiem, że żyję, dlatego kiedy coś dolega, to po prostu bierze się Paracetamol i jest to taki lek na wszystko, w Anglii jest podobnie. Polacy za to, zaraz po Francuzach, zużywają najwięcej leków, zwłaszcza leków bez recepty.

I tak, masz kaca - weź Riboston. Skórcze, bóle brzucha? Najlepsza będzie Deespa, której reklama nadal mi dźwięczy w uszach. Dokuczają ci ciężkie nogi? - Detramax pomoże. Taniec twoją pasja, a ból ci dokucza, to najlepszy będzie Nurofen. Mąż Ci chrapie, kup mu Desnoran. Apap na napięciowy ból głowy to najlepsza opcja, bo pani w reklamie jest przekonana, iż już połowa Polaków go bierze (nie bądź inny, bierz apap). Masz biegunkę? Weź Stoperan - szybko leczy biegunkę i działa na 100%. Moje dzieci aż się przeraziły, sto procent to ich zdaniem stanowczo za duża skuteczność, bo co potem? Pytam się dzieci jak myślą, ile jest prawdy w takiej reklamie. One mówią, że około 30%, a ja obawiam się, że ta ilość jest nieco zawyżona. Moje dzieci tak nasłuchały się tych polskich reklam, że do tej pory chodzą i mówią: działa jak ja, czyli szybko i skutecznie.

Jakby nie patrzeć, to każdy znajdzie w aptece coś dla siebie, nic więc dziwnego, że zawsze natrafiałam tam na kolejkę.