o mnie
wtorek, 17 maja 2016
piątek, 15 kwietnia 2016
Aborcja
Ostatnio zrobiło się szalenie głośno na temat
nowego przepisu w sprawie całkowitego zakazu aborcji. Cieszę się, że tylu ludzi
zaangażowało się, i to zarówno kobiet i mężczyzn, by zaprotestować przeciwko
pozbawieniu kobiet prawa do podjęcia jakże trudnej, ale własnej decyzji, czyli
po prostu prawa wyboru.
Tam gdzie w grę wchodzi ludzkie życie należy
się wyczucie sytuacji i mądre przemyślenia, są to przecież trudne decyzje i
niezależnie od wyboru, to właśnie kobieta poniesie ich konsekwencje.
Tym bardziej, że aborcja to nie rozrywka czy
widzimisię, albo zabieg podobny do manikiur czy pedikiur, ale jest to
ingerencja, która może nieść ze sobą duże ryzyko. Może się na przykład zdarzyć,
że kobieta straci możliwość posiadania dzieci. A już zwłaszcza niewłaściwie
wykonana aborcja może spowodować duży uszczerbek na zdrowiu, a nawet utratę życia
z powodu zakażenia, czy też wykrwawienia.
Nie da się zwalczyć aborcji i żadne prawo tego
nie zmieni! Zakaz legalnej, spowoduje tylko wzrost turystyki aborcyjnej, a co
za tym idzie, będzie to aborcja niebezpieczna, nielegalna, wykonana byle jak,
gdzieś w piwnicy czy garażu, z dużymi kosztami dla jednostki, jak i społeczeństwa.
W polskich szkołach uczy się dzieci zbędnych,
pustych regułek, a tak naprawdę podstawowych sposobów do radzenia sobie w życiu,
czy planowania rodziny nadal niestety brak.
W Norwegii niechcianą ciążę można usunąć do 12
tygodnia życia płodu i to kobieta sama decyduje o tej decyzji - jej ciało, jej życie,
jej decyzja. Tutaj kobieta jest traktowana jako wolny człowiek, który ma prawo
do podejmowania własnych decyzji co do zdrowia, szkoły, ubioru, zawodu, itd.
Nie wszystkim obcokrajowcom się to podoba, widząc np. kobietę kierującą
samochodem, ale nie mają wyboru i im prędzej się z tym pogodzą, tym lepiej.
Kiedyś przeczytałam artykuł o pewnej
norweskiej studentce i jej stosunku do aborcji. Dziewczyna zawsze była
przeciwna aborcji, ale wracając pewnego dnia z dyskoteki została napadnięta i
brutalnie zgwałcona. Nie zgłosiła tego nikomu, bo zwyczajnie było jej wstyd. Po
pewnym czasie okazało się, że jest w ciąży. Ona miała już swoje plany na życie
i trudno było jej to teraz zmieniać, jednak aborcja w jej przypadku nie wchodziła
w grę, bo uważała, że nie dałaby sobie rady z wyrzutami sumienia, a i to
maleństwo przecież niczemu nie było winne. Zaczęła więc zmieniać swoje plany, postanowiła
wziąć dziekankę, dorabiać na pisaniu, itd. Po jakimś czasie wzięła do ręki gazetę,
a tam na pierwszej stronie zobaczyła zdjęcie poszukiwanego, groźnego mordercy.
Od razu rozpoznała jego twarz. Dziewczyna zapominała o swoim dotychczasowym
stosunku do aborcji i szybko zgłosiła się do szpitala, by usunąć jego potomka
(jej oczywiście też, ale teraz wyrzuty sumienia ustąpiły).
Inna historia, która nasuwa mi się na myśl w związku
z ostatimi wydarzeniami dotyczy mojej przyjaciółki. Poleciała ona z mężem i trójką
małych dzieci do Afryki, skąd pochodziła. Podczas trzeciego tygodnia pobytu zaczęły
łapać ją ciągłe skurcze, boleści brzucha, gorączka i wymioty. Objawy te
pojawiały się i ustępowały. Pomyślała, że złapała świńską grypę, bo właśnie
wtedy panowała jej epidemia. Prawie cały urlop przeleżała i nie mogła się
doczekać kiedy już wrócą do Norwegii, by mogła się udać do swojego rodzinnego
lekarza i wykurować. Po drodze na lotnisko też się fatalnie czuła, a na
lotnisku zaczęła wymiotować. Samolot był opóźniony, a ona cały ten czas spędziła
w toalecie. W końcu nadano komunikat, że samolot jest gotowy na przyjęcie
pasażerów. Moja przyjaciółka wychodzi więc z toalety, pada na podłogę i traci
przytomność.
Z lotu nici, przyjeżdża pogotowie i zabiera ją
do szpitala, jej matka ma do wyboru: podpisać zgodę na operację córki, albo nie
podpisać. Lekarz informuje, że jak podpisze to jest 50% szansa, że przeżyje, a
jak nie podpisze to jej córka nie ma żadnych szans.
Operacja się udała, okazało się, że kobieta
była w ciąży pozamacicznej i doszło do zapalenia otrzewnej. Lekarz poinformował
również, że gdyby wsiadła w ten samolot, to by nie przeżyła lotu ze względu na
brak tlenu w powietrzu. Moja przyjaciółka jest bardzo religijna i nigdy w życiu
nie dokonałaby aborcji.
Sytuacja miała miejsce w Etiopii, aż strach
pomyśleć co by było gdyby to miało miejsce w Polsce po zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.
Ja straciłabym przyjaciółkę, jej mąż zonę, trójka małych dzieci matkę, rodzice
córkę, rodzeństwo siostrę, zakład pracy bardzo dobrą pracownicę, itd.
Chociaż inne pytanie, które może się też nasuwać
to, jak w takiej sytuacji będą traktowane Polki, które mieszkają za granicą, a
tylko tymczasowo zatrzymują się w Polsce i posiadają EU kartę ubezpieczeniową (za
zabieg płaci wtedy państwo, w którym dziewczyna mieszka)? Czy im też się odmówi
prawa do decyzji? A co z dziewczyną z innego kraju przebywającą w Polsce na
stałe, czy też tymczasowo? Czy w razie nagłego zagrożenia życia z powodu ciąży
będą musiały szybko wziąć taksówkę i pognać za granicę Polski, by ratować życie
i zdrowie?
Jaki z tego wniosek? Czesto punkt widzenia
zależy od punktu siedzenia. Tak jest po części dlatego, iż trudno jest nam
postawic się w sytuacji innej osoby. Z tego też powodu powinniśmy się
powstrzymać od podejmowania decyzji za innych, tylko dlatego, że mamy taką
władzę.
wtorek, 12 kwietnia 2016
Pierwszy dzien wiosny- a co to takiego?
Moja siostrzenica J napisała fajny artykuł do
szkolnej gazetki pt: Pierwszy Dzień
Wiosny- a co to takiego?
Mamy cztery pory roku: wiosnę, lato, jesień no
i oczywiście zimę. Wiosnę witamy 21 marca, lato 22 czerwca, jesień 23 września,
a zimę 22 grudnia.
Po czym poznajemy, że zbliża się wiosna?-Dni
są coraz dłuższe- jest cieplej- kwitną pierwsze rośliny -powracają ptaki-
słonce jest dłużej na horyzoncie.
Jak ubieramy się wiosna? Wiosna już
odpuszczamy sobie grube kozaki i zimowe kurtki, dla tej pory roku charakterystyczne
są jednak lekkie i nie takie cieple buty i cienkie kurtki.
Tradycje pierwszego dnia wiosny- pierwszego
dnia wiosny topimy lub palimy tzw. Marzannę, inaczej nazywana tez jako Mora,
Morana, Morena, Marena, Śmiertka, Śmierć, Śmiercicha – słowiańska bogini
symbolizująca zimę i śmierć- Jeszcze z czasów pogańskich pochodzi święto wiosny
o nazwie „Jare”. To bogate w obrzędy powitanie wiosny.
Dzień wiosny dniem wagarowicza? Pierwszy dzień
nowej pory roku najbardziej podoba się uczniom i studentom. Jest to czas, który
uważają oni za czas bezkarnej nieobecności na zajęciach.
Zmiana czasu. Zmiana czasu następuje kilka dni
po pierwszym dniu wiosny, a dokładnie w ostatni weekend marca, w tym roku 26
marca. Zegarek przestawia się z godz. 2. na 3. W nocy.
piątek, 1 kwietnia 2016
piątek, 25 marca 2016
piątek, 11 marca 2016
Serial telewizyjny
Jeszcze innym programem z polskim akcentem jest NRK super TV „Alle sammen sammen". Jest to historia o perypetiach dwóch rodzin, które odziedziczyły wspólnie jeden dom i zamieszkali razem. Guro i Stefan to rodzeństwo. Stefan na polską żonę, Pamelę, która ma 14-to letniego syna Marka, który jest nieustannie zmęczony i głodny. Razem mają oni bliźniaki: Tyre, która jest bardzo inteligentna, i Tobiasza, który ma dużo lęków (wszystkiego się boi). Guro i Åge mają z kolei 13-letnią córkę, Leę, która jest ponadprzeciętnie zainteresowana ciuchami i szminką. Uwielbia też się stroić oraz pisze różowego bloga. Z takiej mieszanki charakterów często wychodzą różne komiczne, a czasem i irytujące sytuacje. Pamelę gra Polka, Sylwia Arnesen. Kobieta jest zabawna w swojej roli, czasem komiczna i dziwna. Często się też zdarza, że powie coś po polsku… Polecam J
czwartek, 3 marca 2016
Ylvis
Oprócz tego, bracia też nagrywają filmiki z ukryta kamera, np. w windzie, bankomacie, czy w poczekalni u dentysty. Udając radio lub automatyczną sekretarkę, robią sobie kawały, wywołując zaskoczenie, śmiech, a czasem także irytację u ludzi, którzy zostają wkręceni.
Bård i Vegar urodzili się w Norwegii i są norweskiego pochodzenia, ale przez pewien czas - będąc jeszcze dziećmi - mieszkali w Afryce, gdzie ich ojciec pracował jako inżynier. Bracia już od najmłodszych lat interesowali się muzyką i śpiewem, potrafią też grać na różnych instrumentach. W 2013 roku zyskali sławę dzięki piosence THE FOX ( WHAT DOES THE FOX SAY?). Czyli w wolnym tłumaczeniu… co mówi lis. Piosenka stała się prawdziwym hitem nie tylko w Norwegii, ale i na świecie. Wideo z piosenka na youtubie obejrzało 570 milionów osób. W efekcie kobiety robiły na drutach czapki i swetry z napisem „What does the fox say?" oraz ze zdjęciem lisa.
Program „I kveld med. Ylvis"(Pl: wieczór z Ylvis) ma grupę widzów od 10-u do 50-u lat. Oglądalność jednak zaczęła ostatnio znacznie spadać, a bracia zastanawiali się nawet czy nie zrobić przerwy. Dodatkowo mają oni jeszcze inne zajętości, gdyż pracują nad innymi projektami i zleceniami. Udali się też ostatnio w podróż biznesową do USA. Wszystko to sprawiło, że zaczęło im brakować czasu na tworzenie programu. Dlatego postanowili coś z tym zrobić i znaleźć jakiś zastępców na czas swojej nieobecności. Szwagier Bårda zaproponował Polaków, bo jak stwierdził ma dobre doświadczenie z tą nacją. Tak więc bracia udali się do Polski, gdzie przeprowadzili audytorium i wybrali trzech mężczyzn, którzy maja ich przypominać (sprawa dyskusyjna), i którzy im najbardziej przypadli do gustu.
Jeden z chłopaków nie zna zupełnie języka angielskiego, drugi jest policjantem, a trzeci, Danaris, chyba jest aktorem. Chłopcom zostały nadane imiona Bårdek, Vegek i Callek, a następnie zostali poinstruowani jak maja się zachowywać. Dalsza nauka obejmowała nawet naukę tańca z choreografem. Jednym z zadań było odgadywanie co dane słowo znaczy po polsku, np. co znaczy słowo pielucha (bleie). Polakom podobało się w Norwegii, a program z ich udziałem pobił wszystkie rekordy oglądalności „I kveld med Ylvis”. Gdzie Norweg nie może, tam Polak pomożeJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)


